
Potrawę tę robiliśmy póki co dwa razy. Za pierwszym
na cztery ręce. Przedwczoraj Mariusz wpadł w amok gotowania i udało mi
się jedynie otworzyć puszkę kukurydzy. ;)
![]()
Docelowy przepis powstał przez wrzucenie w translator przepisu hiszpańskiego.
SKŁADNIKI:
1 łyżka oliwy
1 cebula
3 ząbki czosnku
1 łyżeczka chilli
60 dag mielonego mięsa (np. z łopatki)
1 puszka pomidorów bez skórki
1 puszka czerwonej fasoli kidney
1 puszka kukurydzy
ew. 1 czerwona papryka
1 kostka bulionu
0,5 l wrzątku
ryż / nachos / bagietka
Kroimy drobno cebulę i czosnek. Wrzucamy je na rozgrzaną na patelni oliwę. Mieszamy drewnianą łyżką, aby nie przywarło.
Gdy
wszystko zaczyna lekko dymić, dodajemy mielone. Aromat potrawy jest
bardziej intensywny, jeśli przed wrzuceniem na patelnię, mięso
obtaczamy najpierw przyprawą. W przypadku chilli, którego jest mało,
sypiemy je na mięso będące już na patelni. Mięsko ma grzać się tyle, aż
będzie brązowe.
Co jakiś czas je mieszamy, jednocześnie gotując
0,5 litra wody. Wlewamy wrzątek do garnka, gdzie mieszamy rzeczony
wrzątek z bulionem. Wymieszany bulion wlewamy do brązowego mięska.
Mięso zyska pyszny aromat, a jednocześnie z wodą wyparuje trochę
niesmacznych rzeczy.
Jeśli chcemy podawać chilli con carne z
ryżem, korzystając z chwili bezczynności, bierzemy garnek i wlewamy doń
wodę. Pamiętamy o posoleniu jej. ;)
Gdy 2/3 bulionu odparuje,
dodajemy pomidory, po chwili czerwoną fasolkę a w końcu kukurydzę.
Można dodać jeszcze skrojoną czerwoną paprykę, ale wtedy przyda się
zrezygnować z kukurydzy, bo to by już były dwa grzybki w barszczu.
Gdy woda na ryż się zagotuje, wrzucamy saszetki. Dla mnie i Mariusza wystarcza jedna. Ostatnio jestem fanką ryżu jaśminowego.
Gdy farsz wymiesza się ze sobą i przejdzie wzajemnymi zapachami, a ryż się zagotuje, potrawa jest gotowa.
Ładnie
wygląda, jeśli podajemy ją w głębokim talerzu, pół na pół. Można też
podać na połowie chilli con carne, na 1/4 ryż i na 1/4 tacos. Ryż i
tacos można też zastąpić chociażby bagietką.
Jak widać - dowolność jest pełna. :)